Michał Wojtkiewicz

Michał Wojtkiewicz

Prawdziwym wrogiem drapieżnego kapitalizmu,
a zarazem największym sprzymierzeńcem
człowieczeństwa, jest samowykształcona jednostka,
która jest oczytana, błyskotliwa, cierpliwa i ma oczy
szeroko otwarte.

 

Ostatnie lata były zmarnowane – czas na zmianę!

Rozmowa z posłem Prawa i Sprawiedliwości Michałem Wojtkiewiczem.

Powoli dobiega końca kolejna Pana kadencja w Sejmie. Rozpoczęła się ona w cieniu katastrofy smoleńskiej, a kończy się prezydenturą Andrzeja Dudy. Z czego Pan zapamięta te minione cztery lata?

Była to trudna kadencja. Mieliśmy bardzo wiele świetnych pomysłów, chcieliśmy przeforsować sporo wniosków i ustaw, ale, niestety, byliśmy w mniejszości, stąd porażki w sejmowych głosowaniach. Czuję pewien niedosyt. Rządzący mogą sobie przypisywać wiele, natomiast opozycję stawia się w roli krytyka. Owszem, naszym obowiązkiem było i jest kontestowanie poczynań rządu, co dla dobrego funkcjonowania państwa jest niezwykle istotne, gdyż czasem może uchronić obywateli przed błędnymi ustawami. Patrząc na zapisy budżetowe z minionych lat uważam, że ten czas został zmarnowany. Mogliśmy zrobić duży skok cywilizacyjny, ale rząd Platformy Obywatelskiej w niektórych sytuacjach rozwój wstrzymał, a co gorsze, niekiedy cofnął nas w rozwoju.

Jaką sobie Pan wystawi ocenę za pracę na rzecz regionu w ostatnich czterech latach?

Taką ocenę wystawią mi już niebawem mieszkańcy i będzie ona dla mnie wiążąca. Z takich namacalnych efektów mojej pracy muszę na pierwszym miejscu wymienić wcielenie w życie wizji Nowy Tarnów za torami”. Dziś widzimy jak pną się do góry mury wielopoziomowego parkingu przy dworcu PKP w Tarnowie, który będzie skomunikowany z centrum miasta. Niezmiernie cieszę się, że idea, którą zaszczepiłem kilka lat temu nie została zarzucona i co więcej jest wcielana w życie. Jednak jest kilka warunków, które muszą być spełnione, aby Tarnów ożył za torami. Pierwszym z nich jest skrócenie do 40 minut czas podróży pociągiem do Krakowa i Rzeszowa. Kolej musi stać się konkurencyjna pod względem czasu dojazdu dla komunikacji samochodowej. Trudno sobie wyobrazić, aby ktoś zostawiał samochód na tym pięknym parkingu, aby ponad 2 godziny gotować się w pociągu w drodze do stolicy Małopolski. Będę się starał, aby tę część miasta skomunikować z ulicą Tuchowską. Jeśli ten ruch zostanie uczyniony, Tarnów za torami zacznie żyć! Proszę zobaczyć, że ta część miasta, wygląd domów zatrzymał się na wczesnej komunie i nijak nie koresponduje z innymi dzielnicami. Aby to zmienić, wystarczy jedynie lepiej skomunikować te tereny.

A co w sytuacji, kiedy mieszkańcy ponownie Pana wybiorą?

Wówczas zostanę posłem. Jeśli taka będzie wola wyborców, to w przyszłej kadencji chciałbym walczyć o połączenie kolejowe z Buskiem. Zrobiona analiza ekonomiczna pokazuje jedno – to się opłaca. Niestety zostało to zaprzepaszczone przez rządzących, ale wierzę, że jeśli PiS przejmie władzę, uda się przeforsować ten jakże ważny węzeł kolejowy, czyli Tarnów – Busko Zdrój. Wiem, że zaraz będzie ostry sprzeciw Krakowa, bo tu w grę wchodzą przecież konkretne pieniądze. Chcę także nadal aktywnie działać w sektorze rolnictwa. W regionie tarnowskim wiele pól nie jest gospodarowana – trzeba to zmienić! Jak? Winnice! Nie jestem w tym wypadku gołosłowny, gdyż sam założyłem tego typu gospodarstwo i jedno wiem na pewno – to się opłaca! Mamy w naszym regionie wielu doskonałych winiarzy, którzy mogą służyć wiedzą i pomocą. Warto z tego potencjału skorzystać. Będę zachęcał wójtów i burmistrzów, aby w każdej gminie było prowadzone doradztwo w tym zakresie. Wielu rolników nie ma pomysłu na siebie i swoją ziemię. Bardzo ważna jest promocja lokalnych produktów i umożliwienie ich atrakcyjnej sprzedaży.
Jak oceni Pan pracę posłów PO na rzecz subregionu tarnowskiego?

Jednoznacznie. Tarnów się zwija, spada w dół. Azoty straciły swój prym w całej Grupie. W Sejmie dyskutowaliśmy na ten temat, zabrałem również i ja głos w tej debacie. Widzimy też, co dzieje się w Zakładach Mechanicznych. Swego czasu sprowadziłem do Tarnowa sejmową Komisję Obrony Narodowej, aby parlamentarzyści na własne oczy zobaczyli brak rozwoju. Na szczęście są jeszcze inżynierowie, jest kadra. Może zmiana doktryny wojskowej poprawi sytuację. Obrona terytorium naszego kraju jest niezwykle ważna, nie można jej opierać o 30–50 samolotów, które jak wystartują, to potem mogą nie mieć na czym lądować po ataku wroga. Trzeba mieć perspektywiczną wizję rozwoju armii w oparciu o polskie zakłady zbrojeniowe. Była szansa na szybszy rozwój Tarnowa, ale zaprzepaszczono ją. Zamiast tworzyć wulkan rozwoju jest… czarna dziura. To przykre. Symptomatyczny jest nawet brak bezpośredniego połączenia kolejowego z Warszawą. Patrząc na autostradę i zjazdy można się za głowę złapać. Nasi goście gubią się na tych rondach, wracają znów na autostradę. Kto to widział, dwa ronda obok siebie, gdzie tu logika?

Ale konkretnie, jakie szanse przespał Tarnów?

Proszę zobaczyć ile trwa modernizacja kolei. Tarnów jest sparaliżowany, sprawnie przejechać przez miasto to cud. Komunikacyjny galimatias w najczystszym wydaniu. Ludzie z tego miasta uciekają, panuje przygnębienie, co dodatkowo pogłębia brak wizji rozwoju, słaby rynek pracy. Zatracamy swój wizerunek, chociażby przez brak starań o rozpoznawalność. Przykład? Grupa Azoty bez nazwy miasta. Platforma strzela sobie i nam w kolana! To oni od 8 lat mają wszystkie narzędzia, to w Tarnowie przy władzy od lat jest Platforma. Ich rządy to nie samo pasmo sukcesów, jak starają nam się wmówić!
Przykładem pozytywnego rozwoju jest Termalica Bruk-Bet Nieciecza, gdzie udało się stworzyć drużynę na miarę ekstraklasy, powstaje piękny stadion…

Wstydziłby się Pan na miejscu Romana Ciepieli jeździć do Mielca na mecze Niecieczy?

Niech wszyscy zobaczą stadion w Tarnowie. Znają Państwo moją odpowiedź?

Jak wygląda układanie w PiS list wyborczych? W PO obserwowaliśmy, jak samozwańczy lider poseł Robert Wardzała zostaje w poczuciu wstydu przesunięty na liście przez premier Kopacz. O listach PO aż huczy, a w PiS cisza?

Dyskutujemy we własnym gronie, każdy ma swoje zdanie i ambicje, co trudno pogodzić. Tak jest wszędzie, w każdej partii. To nie jest tak, że wszyscy na końcu są zadowoleni. W PO jak na tonącym okręcie, każdy chce być jak najwyżej, bo tylko to może uratować jego polityczny byt. W PiS ostateczne decyzje są jeszcze przed nami, ale jedno jest pewne, że w naszym regionie siła listy będzie rażąco większa od tego, co prezentują główni konkurenci. Wygrana Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich pokazała społeczeństwu, że zmiany są możliwe, można wygrać, stąd tak duża mobilizacja przed jesiennym starciem o rządy w Polsce. Nie możemy się tylko cieszyć, wspominając sukces nowego prezydenta, ale musimy się zabrać mocno za dalszą pracę. Nasz sukces oznacza w konsekwencji realizację postulatów wyborczych prezydenta Andrzeja Dudy. Rzeczpospolita wymaga naprawy, począwszy od polityki bezpieczeństwa, przez zdrowie, podatki, na polityce społecznej kończąc. Wielu zastanawia się skąd na to wszystko wziąć pieniądze. Otóż środki na realizacje naszych postulatów są, chociażby podatki od sklepów wielkopowierzchniowych.

Jak Pan ocenia pierwsze tygodnie prezydentury Andrzeja Dudy?

Dobrze. Sam muszę się jednak zmierzyć z pewną zmianą. Jeszcze nie tak dawno Andrzej Duda był moim kolegą, często spotykaliśmy się w Sejmie. Widzimy wszyscy, że prezydent Duda chce realizować swoje kampanijne zapowiedzi, wyszedł spod żyrandola, spotyka się z ludźmi. Nie tak dawno był w Dąbrowie Tarnowskiej, gdzie pokazał, że jest wiarygodny i jeszcze raz zapewnił o chęci wprowadzenia proponowanych kilka miesięcy temu zmian. A ode mnie podczas tej wizyty otrzymał butelkę wyprodukowanego na naszych ziemiach wina. Na takiego prezydenta czekała Polska!

„Kurier Tarnowski”, Nr 9, 16 sierpnia 2015, s. V.