Brak odpowiedzi na pytania w sprawie katastrofy samolotu TU 154 pod Smoleńskiem
Na ostatnim, 65. posiedzeniu Sejmu RP, posłowie zwrócili się do Marszałka o przeprowadzenie debaty na temat katastrofy samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem. Niestety debata została ograniczona do krótkich pytań, które nie wyczerpały wszystkich aspektów sprawy.
Na Komisji Obrony Narodowej w ogóle nie było możliwości zadawania pytań, które miały na celu wyjaśnienie przyczyn chaosu panującego w rządzie w związku z postępowaniem prowadzonym w sprawie katastrofy.
Jednym z tematów, który budzi duże kontrowersje wśród parlamentarzystów, jest brak kontroli nad dochodzeniem po stronie polskiej. Premier Donald Tusk zasłania się konwencją chicagowską o międzynarodowym lotnictwie cywilnym, według której Polska może jedynie mieć swojego obserwatora w komisji rosyjskiej. Jednak załącznik nr 13 konwencji, na który powołuje się większość osób, mówi tylko o cywilnych statkach powietrznych. Tymczasem samolot prezydencki należy do państwowych statków powietrznych, których przepisy konwencji, zgodnie z art. 3, nie obejmują.
Duże zamieszanie powstało także wokół utworzenia komisji do spraw zbadania przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem. Zgodnie z prawem lotniczym na jej czele powinien stanąć Minister Obrony Narodowej, a nie Minister Spraw Wewnętrznych.
Szczególne kontrowersje budzi fakt, że po trzech tygodniach od tragicznych wydarzeń wciąż nie ustalono dokładnej godziny katastrofy. Rozbieżność sięgająca 15 minut jest karygodna. Rodzą się pytania, co działo się w ciągu tego kwadransa? Dlaczego nie zabezpieczono i nie zebrano wszystkich szczątków samolotu oraz rzeczy osobistych uczestników katastrofy?
Na te i inne nurtujące pytania nie otrzymaliśmy odpowiedzi.








