28. rocznica wprowadzenia stanu wojennego
13. grudnia – nie lubię tej daty, bo przywraca mroczne wspomnienia ze stanu wojennego. Osobiście nawet w gronie najbliższych nie rozmawiamy na ten temat, gdyż dla mnie i mojej rodziny był to swoisty koszmar. Mimo tego ważne jest to, by o tamtych czasach przypominać i pokazywać, gdzie była prawda, a gdzie zło. Wracając z ostatniego listopadowego posiedzenia Sejmu, jedna z pań siedząca w przedziale pociągu zorientowawszy się, że prawdopodobnie jesteśmy posłami, nawiązała z nami bardzo dynamiczną rozmowę. Z uwagą wsłuchiwałem się w krytyczne komentarze pod adresem rządu i posłów, z którymi po części się zgadzałem. Dalej rozmowa zeszła na temat stanu wojennego. Rozmówczyni ze łzami przywoływała 13. grudnia, na co odezwał się jeden z posłów i powiedział: „proszę pani, ja nie byłem w żadnej Solidarności i to wszystko przeszło obok mnie, byłem za granicą i czasy gierkowskie wspominam bardzo pozytywnie”. Zapadła okolicznościowa cisza. Można było i tak… Byli jednak ludzie, którzy popierali stan wojenny i to niestety jest bardzo smutne. Dzisiaj pragnę przekazać wszystkim tym Polakom, którzy włączyli się w nurt Solidarności i umieli zachować się godnie w latach komunizmu i stanu wojennego, by byli dumni, bardzo dumni ze swojej postawy i nie dali się wciągnąć do orwellowskiego świata, do chlewu pezetpeerowskiego, w którym były wieprze, tuczniki i warchlaczki przynależne do przybudówki partyjnej, takiej jak ZMS, ZMP, itp., by ciamkać profity z przynależnego im koryta.








